wtorek, 31 sierpnia 2010

Pobranie krwii

Dziś budzik nastawiłem sobie na 7:57 jak zadzwonił to po jakichś 5 minutach się ściągnąłem z łóżka. Umyłem głowę i wyszykowałem. Pociąg miałem o 9:31. Poszło wszystko z planem swój czas zagospodarowałem niemal że do ostatniej minuty. W szpitalu na Wolskiej na oddziale dziennym byłem o 10:40 a pobrania są do 11:00 sądząc, że zaraz stamtąd wyjdę mocno się myliłem od samych drzwi wejściowych stała kolejka do recepcji z jakieś 5-6 osób. Zapytałem kto ostatni do zabiegowego, odpowiedziano mi, że najpierw trzeba się zarejestrować, a następnie ustawić się w kolejce do zabiegowego. Poczekalnia do lekarzy i do zabiegowego była pełna na full. Łącznie zeszło mi się tam 1:40 rejestracja + zabiegowy. Mam się teraz zgłosić za trzy tygodnie po odbiór wyników. Jak wysiadłem w Klembowie to kropił spory deszcz zaszedłem więc do babci napiłem się herbaty jak zwykle babcia chciała dać mi koniecznie coś jeść. Lecz dziś po kilku razach podziękowań zrezygnowała. Jak wychodziłem to już niezły deszcz padał to znowu parasolkę jakąś chciała mi babcia dać. Lecz i tym razem się wyparłem i wolałem zmoknąć. Po przyjściu do domu od razu się przebrałem w suche rzeczy. Wieczorem jeszcze podjechaliśmy do babci Wiesi przestawić kosz ze śmieciami bliżej furtki oraz zawieść prostownik ponieważ cioci Fiat po tygodniu nieużywalności odmówił posłuszeństwa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz