środa, 11 sierpnia 2010
11.08.10
Dziś obudziła mnie mama, która koniecznie chciała, abym otworzył jakiś list który do mnie przyszedł. Z tego co zobaczyłem na kopercie to widniało logo BP i dużo stempli pocztowych. Otworzyłem wiec a mama zaczęła go szybko wertować po czym zaniosła go do taty i po chwili znów wróciła z moim świadectwem pracy bo one było w kopercie i jak już wcześniej wspominałem czekałem na nie dość długo jakieś trzy tygodnie, ale podobno nie ma w nim nic złego napisanego. Jest tak jak chciałem. Z początku miałem pojechać do Tłuszcza i w końcu się zarejestrować w urzędzie pracy jako bez robotny, ale że późno już było a urząd czynny tylko do 14:30 a jeszcze musiałbym wypełnić kartę rejestracyjną, która jest trochę obszerna przełożyłem to na jutro. Dziś postanowiłem pojechać do Warszawy szybko się ogarnąłem i poszedłem na pociąg zaszedłem jeszcze do babci po telefon żeby zdjąć simlocka przy okazji tak by babcia mogła już korzystać z telefonu komórkowego w sieli Play. Lecz nikogo nie zastałem Stasiek powiedział, że poszły na spacer i nikogo nie ma. Przywitałem się z nim i jak nie ma to nie ma poleciałem dalej do pociągu, gdyż miałem 10 minut. Stasiek w tym czasie wrzucał węgiel do komórki. Po zajściu na peron stanąłem przy początku peronu ponieważ jeszcze musiałem się zgłosić po bilet u kierownika pociągu na KM ponieważ WKM mam aktywną bodajże do początku października. W pociąg zastałem paro osobową kolejkę zresztą jak zwykle kasa w Klembowie jest zamknięta na amen. Po dojechaniu do Dobczyna w końcu się doczekałem swojej kolejki. Uprzejmy pan a służbista! Jak mało który. Zapytał o legitymację po czym dokładnie ją sprawdził. W Zielonce spotkał mnie na trzecim pomoście jak chciałem przejść do pierwszych drzwi, aby nie lecieć przez cały peron w Ząbkach tu też zapytał o kolejny bilet gdyż kupowałem co prawda u niego bilet ale tylko do Zagościńca sprawdził i poszedł dopiero dalej. To nie pierwsza jego taka akcja. Po wyjściu z pociągu skierowałem się do w stronę ul. Warszawskiej w kierunku przystanku autobusowego WARSZAWSKA linii 145 kierunek Żerań FSO po przejechaniu jednego przystanka poszedłem na BP przy Łodygowej, gdzie kiedyś pracowałem w środku zastałem Izoldę, Marysię na mój widok zaczęły się cieszyć. Powiedziałem, żeby poprosiły kierownictwo. Iza chciała obym wszedł dopiero po jakimś czasie doszło do niej że ja nie mogę już wchodzić na zaplecze, gdyż już nie jestem pracownikiem tej stacji. Więc zadzwoniła trzykrotnie dzwonkiem oznajmującym przywołanie kierownika i za jakiś czas pojawiła się Lwica Iza skierował ją do mnie słowami "Pan do Ciebie". Powiedziałem jej, że chciałbym paski za ten i poprzedni miesiąc po 5 minutach wróciła z jednym paskiem twierdząc, że tam ten musiałem odebrać, gdyż go nie ma w sejfie. Jeśli będę koniecznie chciał, a nie znajdę w domu to ona napisze do księgowości o duplikat i przyjdzie w ciągu tygodnia. Po czym zaczęła zadawać Łukaszowi jakieś oczywiste zadania. Iza mnie wyciągnęła na "papierosa" ona paliła i miała przerwę ja się patrzyłem. Pogadaliśmy o jakiś pierdołach. Po czym pożegnałem się ze wszystkimi i ruszyłem w dalszą drogę poszedłem przystanek LEWINOWSKA według moich obliczeń powinien przyjechać właśnie jak dochodziłem na przystanek. Lecz właśnie zaczynały się godziny szczytu i autobusy zaczynały jeździć coraz częściej czyli spóźniłem się o trzy minuty. Poczekałem, aż przyjechało 145 -> Żerań FSO do jechałem do MŁODZIEŃCZEJ gdzie przepuściłem 527 ->Okopowa - ponieważ był to MAN i nie posiadał klimatyzacji, 738->Dw. Wschodni Kijowska - przepełniony Ikarus. Postanowiłem wsiąść w 190 ->Os. Górczewska - Solaris z klimą i tu się przeliczyłem klima może i była ale i wszystkie okna pootwierane też więc upał był tan sam jak w zwyczajnym autobusie. Jak dojechałem do Dw. Wileńskiego to poszedłem na Carrefour po coś do picia i wziąłem Nałęczowiankę smakową obeszło się bez kolejek przeszedłem przez kasę samoobsługową. Poszedłem na przystanek i wsiadłem w 162-> EC Siekierki. Wysiadłem na Rozbracie i poszedłem na Legię wyrobić sobie kartę kibica. Zastałem tam grupkę osób przed wejściem wypełniłem ankietę i ustawiłem się w kolejce. Po około 30 minutach już wracałem z kartą w ręku. Wracałem pociągiem relacji Tłuszcz 17:30 w domu byłem ok. 18:20 po dziesięciu minutach siedziałem na rowerze przejechałem tyle co zawsze choć myślałem, że nie dam rady jak dojechałem do domu tak mi bolały nogi i tyłek od siodełka. A pro po mojego snu, o którym wspominałem śniło mi się, że: stoję na przystanku w Ząbkach p. Warszawska a tu podjeżdża 145 a zanim drugie 145 pierwsze jest przepełnione drugie puste ja patrzę a na światłach stoi następne 145 postanawiam poczekać na te trzecie... A co dalej nie pamiętam. Może to nie jest jakiś super sen ale do koszmarów na pewno nie należy tym bardziej jak się przychodzi od razu przyjeżdżają autobusy? Mogę gdybać 145 zawsze jeździłem do pracy może jechałem na staję. Może to było zapowiedzeniem tego że dziś pojadę na stację właśnie tą drogą tyle,że tu był jeden autobus. A przypomniało mi się to wtedy jak zobaczyłem to skrzyżowanie, kościół, przystanek niczym deja vu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz