czwartek, 12 sierpnia 2010
12.08.10
Dziś się wziąłem się w garść i pojechałem na ten pośredniak, a właściwie to tata mnie tam zawiózł, ponieważ też po coś jechał do Tłuszcza. Okazało się, że druki trzeba wypełnić na miejscu, a te wydrukowane i uzupełnione w domu są bez użyteczne. Więc wypełniłem jeszcze raz to samo i jeszcze nawet więcej świstków. Wybrałem sobie kursy na jakie bym chciał uczestniczyć lecz po podejściu do okienka pani informuje mnie, że muszę mieć jakieś zaświadczenie o zarobkach z całego mojego okresu pracy, gdyż ja pracowałem w niepełnym wymiarze czasu pracy, a mianowicie na 3/4 i musi sprawdzić co i ile było odprowadzone do ZUS-u i czy będzie mi w tedy przysługiwało bezrobocie. Jakoś tak. Mam też donieść dokument potwierdzający, że dane konto w prowadzone w arkuszu należy do mnie. Po powrocie zadzwoniłem do Lwicy na stację, żeby ją o tym poinformować i by napisała lub zadzwoniła do księgowości, żeby przysłali mi ten dokument. Ona zbytnio nie wiedziała o co mi konkretnie chodzi wiec bezpośrednio dała mi telefony do księgowych bym wyjaśnił o co mi chodzi. Odebrała Bardzo miła pani, która od razu się zorientowała się o co kaman i powiedziała, że wyśle pocztą i żeby spodziewać się w przyszłym tygodniu. Jak wróciłem do domu to Ania wybierała się do Wołomina do Rossmana po farbę do włosów, dałem jej pieniądze i poprosiłem o srebrnego Adidasa - żel pod prysznic. Za parę minut wyszła Sara która umówiła się z Bartkiem. Wczoraj siedziała u Kamila do 22 a dzisiaj miała wrócić o 20. Lecz o godzinie 19 przyszedł do Ani sms o treści "powiedz cioci, że wrócę o 22". Ja jeszcze w między czasie byłem u babci, która opowiadała o kotach, Marice, Olimpii, Marznie i jej Zięciach. Babcia poczęstowała mnie wafelkami i jakimiś ciastkami oraz sokiem grejpfrutowym. Dziś nie wychodziłem na rower. Już mnie wystarczająco bolą mięśnie. Jutro a właściwie już dzisiaj wybieram się do Warszawy do NFZ po Europejską Kartę Zdrowia. Z tego co mi wiadomo mama też jedzie może się z nią zabiorę, a kto jeszcze się wybiera do stolicy czy Sara, która tak chciała pojedzie? Czy taż się umówiła, z którymś z Józwiaków lub będzie miała jakieś inne plany. Ja nic osobiście nie mam przeciw temu, żeby tam chodziła jak dobrze się tam bawi to niech tam chodzi. Po ostatnim wyłączeniu prądu siadł telewizor to było jakieś 2 dni temu i był w tedy zawieziony do sąsiada, żeby zobaczył czy jaszcze coś da się z nim zrobić do dziś się nie odzywał tata więc się do niego wybrał. Miał już ponoć dzwonić, że już działa lecz po wyłączeniu z prądu i ponownemu podłączeniu siadł z powrotem i został na kolejną noc w naprawie. Na dzień dzisiejszy naprawa wynosi 100 zł. Tata znów zaczął rozważać kupno nowego telewizora do dużego pokoju. Stwierdził jak tam ten nie zostanie odratowany to na pewno nie wstawi nowego do sypialni, ponieważ nigdy nie uśnie w spokoju. W salonie jest o tyle problem, że nie ma za bardzo jak i gdzie wstawić tego telewizora najlepszym jego miejscem byłoby przewieszenie obrazu znad kanapy i zastąpieniem TV. To najrozsądniejsza lokalizacja. Dalej jakiej wielkości tata chce 42 cale ja powiedziałem 32 - 37 cali. Jaki będzie dalszy przebieg sytuacji to się okaże w niedługim czasie...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz