poniedziałek, 30 sierpnia 2010
SALT
Obudziła mnie mama mówiąc, żebyśmy nie zaspali na pociąg i pojechała do Warszawy. Za jakiś czas zaczęła mnie dobudzać siostra, z którą mniałem iść do kina. Za drugim zazem się jej udało było jakieś 10:20. Jak ustaliliśmy dzień wcześniej mieliśmy jechać 11:31 z Klembowa. Jak doszliśmy na staję standardowo kasa była zamknięta i trzeba było kupić bilet u kierownika pociągu. Na peronie czekała również pani Michalska, Rakowski z kolegami, za jakiś czas dołączyła do nich Marta Sz. a także Norbert Esman. Jak wjechał pociąg w peron wszyscy na "hura!" w siedli w pierwsze drzwi by kupić bilet na przejazd. Ledwo wszyscy się tam pomieścili chętnych na kupno biletu było chyba z 20 osób. Okazało się, że kierownika nie ma w przedziale służbowym i nie ma gdzie kupić biletu. Wszyscy więc czekali w tłoku w pierwszych drzwiach, aż przyjdzie. Przyszedł ale dopiero ok. Wołomin Słoneczna - Wołomin. Ci którzy jechali do Wołomina wcale się nie upominali o bilet tylko przejechali jeszcze jedną stację i wysiedli natomiast reszta kupowała po kolei - niewiele już ich zostało. Po dojechaniu na Wileniak Ania kupiła dwa 20 minutowe lecz i tak tylko 1 skasowała w 28 ponieważ podczas podróży Do Arkadii wysiadająca starsza pani oddała swój dobowy bilet ważny do jutra do 8:13. W kinie byliśmy jeszcze godzinę przed czasem więc kupiliśmy bilety w automacie ponieważ w normalnych kasach kolejka była dość duża. I poszliśmy kupić coś do picia i chrupania. W jednym ze sklepów z butami dojrzeliśmy iż pracuję tam Karolina Demianowska. Zaszliśmy jeszcze do Home&You Ania kupiła mamie rękawicę kuchenną - z okazji zbliżających się imienin. Ja natomiast kupiłem mamie kubek dla nauczyciela oraz dla siebie gazety - Logo i Wyborczą. Obojgu nam podobał się film. Był to Hollywood' s film z Ageliną Jolie i Danielem Olbryskim w rolach głównych. Obu tych aktorów bardzo lubię i cenię, gdyż uważam, że są jednymi z najlepszych ma świecie. Po filmie rozejrzeliśmy się za t-shirtem dla cioci. Następie poszliśmy do Superfarmy po płatki. Wychodząc zaszedłem jeszcze po kawę do Coffee Haeven. Następnie wsiedliśmy w nadjeżdżającą 18 i pojechaliśmy nią na pl. Konstytucji poszliśmy na Koszykową do sklepu fryzjerskiego po mój szampon. Wyszliśmy lecz jeszcze zadzwoniłem do cioci Joli spytać się czynie wziąć dla niej farby. Jola powiedziała, że na razie nie jeszcze nie sprawdziła ole ją to wyniesie kupno przez internet a chciała by powrócić do swojego naturalnego koloru. Poliśmy spowrotem na przystanek i czekaliśmy na 4 lub 18 w stronę Służewca, Wyścigów. Lecz na złość jechały same 35 -> Okęcie. Jak podjechała trzecia z rzędu wsiedliśmy gdyż już zaczynało padać i ta sytuacja mnie denerwowała. Przejechaliśmy dwa przystanki i wysiedliśmy na Metro Politechnika przesiadając się biegiem w metro, ponieważ najpierw padało, a potem pociąg wjeżdżał w peron. Dojechaliśmy na Wilanowską i pospacerowaliśmy do Galerii Mokotów tam w REserved znaleźliśmy interesujący nas t-shirt i kupiliśmy go. następnie pokręciliśmy się jeszcze trochę i z powrotem do metra poszliśmy tym razem stają docelową było Ratusz Arsenał. Na przystanku oczekując tramwaju lub autobusu podleciała do Anki Marta Gomółka witając się. Z początku nie wiedziałem kto to w ogóle jest dopiero po jakimś czasie skumałem kto to. Przy kasa biletowych natomiast spotkaliśmy Olę Białek z Tłuszcza i jakiegoś Mateusza z Nieporętu koledzy Ani z klasy. W domu czekały na nas kotlety z pomidorami i cebulą. Po kolacji zadzwoniłem i umówiłem się z ciocią Ninką na czwartek w godzinach popołudniowych. Przegapiłem tylko jeden odcinek mojego ulubionego serialu dr Housa dopiero się zorientowałem jak zaczynał się drugi. Dobre i to.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz