sobota, 21 sierpnia 2010
21.08.10
Dziś jak wstałem to jeszcze Ania z Sarą spały. wykorzystałem to i pierwszy poszedłem pod prysznic. Wyszykowałem się i poszedłem do babci po ciocię. Babcia bez jedzenia oczywiście nas nie wypuściła z domu. Zjedliśmy parę kartofla z gołąbkiem i poszliśmy na pociąg 15:01. Jak dojechaliśmy an Wileński to poszliśmy do Reserved po bluzkę dla cioci. Lecz od wejścia poznajdowaliśmy jeszcze dużo innych rzeczy, które też były fajne i zostały w naszym koszyku zakupów. Większość to t-shirty i jeden sweterek. Na kasie wybiło 160,09. Następnie pojechaliśmy tramwajem 25 na Złote Tarasy i weszliśmy na Carrefour Express wzięliśmy tam Chipsy, Coca-Colę i orzeszki na seans. Potem pojechaliśmy na ostatnie piętro centrum handlowego by pójść kupić bilety najlepsze miejsca były już wykupione lub za rezerwowane lecz jak później się okazało nasze też nie były najgorsze były w czwartym rzędzie od końca 2 i 3 miejsce po lewej stronie. przed seansem wypiliśmy jeszcze kawę w Coffee Haeven ciocia wzięła Espresso Machiato ja natomiast dużą Mrożoną Latte z dodatkowym Espresso - wybredny jestem a co. Po wypiciu pojechaliśmy z powrotem na samą górę do kina odnaleźliśmy swoją salę, skorzystaliśmy z toalety po czym zajęliśmy swoje miejsca na sali. Tak w ogóle film pt. "Incepcja". Jestem z tego filmu średnio zadowolony, gdyż jest strasznie pogmatwany i ja się w nim w końcu pogubiłem. Wychodząc z filmu wychodziłem z jednym wysnutym wnioskiem a mianowicie: Życie to jeden wielki sen w którym śpimy coś nam się przyśniwa a tak naprawdę w dniu śmierci się obudzimy i tak naprawdę wszystko co do tej pory osiągnęliśmy wszystko zniknie, A PRZEDE WSZYSTKIM DOBRA MATERIALNE ci którzy ich dużo osiągnęli podczas "snu" po "przebudzeniu" będą bardzo rozczarowani. Te myśli już w latach licealnych podczas omawiania filozofii współczesnej Nitchego i Schopenchauera. Po spektaklu zaszliśmy Do włoskiej pizzerii na pizze, sałatkę i lampkę wina - tylko ciocia. Wyszliśmy stamtąd około godziny 21:25 tramwaj linii 22 przyjechał ok. 21:35 wsiedliśmy z nadzieją, że zdążymy na pociąg 21:55 niestety jak wbiegliśmy w perony właśnie odjeżdżał z peronów. Następny był dopiero 22:45 postanowiliśmy się prze spacerować po Starej Pradze. Przeszliśmy kawałek targową i skręciliśmy w Ząbkowską. Było tam pełno ludzi oraz pełno parasoli Żywca w podwórkach i na chodnikach. Jak później się okazało w wytwórni wódek Koneser odbywała się jakaś impreza chyba "Męskie Granie" czy jakoś tak. Policji było Od groma co 100m jakiś patrol jak nie radiowóz to pieszy. Więc bezpieczeństwo było całkowicie zachowane. W pociągu też nie obeszło się bez incydentów między Słoneczną a Zagościńcem jakiś idiota przechodząc kopną w siedzenie na wysokości mojej głowy nie zareagowałem przeszedł a zanim jeszcze 4 czy 5 przeszło za jakiś czas przeszło 2 z powrotem następnie wracając jeden z nich spytał się mnie czemu się czepiam się jego kolegi powiedziałem, żeby się odwalił po czym wstałem i popatrzyłem ten staną jakieś 10 cm ode mnie sapiąc więc go odepchnąłem wiec się zaczął sadzić i tu wkroczyła ciocia broniąc nie bo inaczej by chyba doszło do rękoczynów. Powiedzieli, że dla cioci zrobią wyjątek i poszli dalej.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz