wtorek, 3 sierpnia 2010

Pseudo "Obrońcy krzyża"

Dziś kolejny rozwlekły, nudny dzień - od dwóch  dni jestem bezrobotny dla nie wtajemniczonych nie przeszedłem badań okresowych od lekarza medycyny pracy od której decyzji się odwołałem lecz i to mi nic nie dało gdyż w Wojewódzkim Ośrodku Medycyny Pracy podtrzymali decyzję. Siłą rzeczy musiałem dostać wypowiedzenie. Czekam teraz na świadectwo pracy które ma przyjść pocztą z Krakowa, dzięki któremu będę mógł się zarejestrować jako bezrobotny w UP. Po trzech latach pracy na BP dostałem wypowiedzenie teraz to do mnie dociera dwa tygodnie temu jeszcze nie mogłem w to uwierzyć mimo, że nie by to praca moich marzeń.
Jednym z najciekawszych widowisk do dzisiejszego dnia zalicza się walka o krzyż stojący przed Pałacem Prezydenckim zastanawia mnie tylko kto i o co walczy? Gdyż! Krzyż został postawiony przez harcerzy - tymczasowo i oni są właścicielami i oni decydują co z nim dalej zrobić. Księża.  Chcieli zabrać tam gdzie powinien się znajdować, poświęcić, zabrać w miejsce gdzie znajdują się tego typu symbole zamiast ustawienia go na czyimś terenie. Protestujący. Podobno katolicy. O ile mi wiadomo katolik nie wyzywa innych ani tym bardziej duchownych, oni nie walczyli o krzyż ale krzyżami - krzyżacy. Garstka społeczeństwa, która została nastawiona przez PiS i Radio Maryja zupełnie jak Zombi które miało za wszelką cenę nie dopuścić do przeniesienia symbolu. Kiedy jedni zawzięcie walczyli przywiązując się do krzyża i krzycząc i rzucając obelgami parę metrów dalej w Kościele Św. Anny odprawiała się Msza za ofiary poległe w katastrofie smoleńskiej (Kościół był pusty)- Co jest ważniejsze Msza Święta czy zażarta walka o krzyż musi stać w tym a nie w innym miejscu? Zaczynam się utwierdzać w przekonaniu, że Polska to dziki kraj. Moim zdaniem przeniesienie tego krzyża powinno odbyć się w nocy po cichu nie informując nikogo ok. 2-3 kiedy tam tylko stróżuje parę osób. To są ludzie niezrównoważeni psychicznie i im nie da się przetłumaczyć i niestety będzie trzeba użyć sposobu lub siły.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz