poniedziałek, 9 sierpnia 2010
09.08.10
Dziś miałem jechać do Warszawy z Sarą lecz jakoś nie wyszło może w środę wypali choć i to nie wiadomo, gdyż Sarah umówiła się z Kamilem. Anka się wyparła zmywania zresztą jak zwykle więc ja oczywiście musiałem to zrobić. Po obejrzeniu W11 poszedłem skosić trawę z drugiej strony podwórka. Zjadłem coś i pojechałem na co wieczorną przejażdżkę rowerową po okolicy. Najpierw zajechałem do babci, która poczęstowała mnie ogórkową i herbatą. Po 40 minutach ruszyłem w dalszą drogę w stronę Zabrańca. Wracałem przez Wołomin i Klembów. Wyszło jakieś 40 kilometrów. W między czasie jeszcze 3 razy dzwoniła do mnie mama, która nie mogła się mnie doczekać z obiadokolacją. Następnie usiadłem przed telewizorem w oczekiwaniu na "Dr House" dwa odcinki na TVN w między czasie oglądając transmisję manifestacji przed Pałacem prezydenckim na TVN Warszawa. Moim zdaniem śmiechu warte czy to manifestacja czy to całodobowe czuwanie pod krzyżem. I jak już wcześnie wspomniałem utwierdzam się w przekonaniu, że Polska to "dziki" kraj. Aha dziś jeszcze umówiłem się do fryzjera, gdyż posiadam kupon z www.citydeal.pl do HAIR CLUB WARSAW o wartości 180zł za 70zł do zrealizowania w ciągu 6 miesięcy od daty zakupienia. W cenie mieści się podwójne mycie głowy, strzyżenie, modelowanie, mini-rytuał karestase, porada stylisty. Dziś natomiast zadzwoniłem i postanowiłem umówić się na początek września przed wyjazdem do Monachium. Pierwszy raz... przepraszam drugi raz mam przyjemność być w salonie fryzjerskim z prawdziwego zdarzenia. Po raz pierwszy byłem w Bawarii na koszt cioci 40€ to i tak po znajomości.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz