piątek, 20 sierpnia 2010

20.08.10

Dziś tak mi się nie chciał wstawać z łóżka jak nigdy. Wstałem po przeginałem się trochę i zorientowałem się że jeszcze nie zapłaciłem za telefon babci a termin płatności był do wczoraj. Lecz wczoraj przyleciała ciocia i kompletnie o tym zapomniałem. Wiec wyszykowałem się i wyleciałem z domu jak strzała. W drzwiach minąłem się z Sarą która właśnie wróciła od kosmetyczki. Usłyszałem jedynie tyle, że musi się wyszykować i idzie. Łatwo się domyślić, że do Bartka. W banku za telefon zapłaciłem 58,49 i babcia nie wiedziała i ile policzą za przekaz rachunku tpsy czy 1.99 czy 2.50. W okienku suma wyniosła 60,48. W aptece za Acard i maść dla psa wyszło 10.42. Jadąc do babci zajechałem do sklepu do Szymboskiej, by rozmienić 20 zł, żeby móc rozliczyć się z babcią. Z tych 120 zł jeszcze musiałem odliczyć 30 za miód z czymś tam dobry na woreczek babci. Wyszło 100 z groszami tyle, że wszystko w bilonie. Dostałem jeszcze od wydanej sumy 10% napiwku. Jak szedłem babcia smażyła placki które polewała swoją konfiturą z wiśni. Ja również zostałem owymi poczęstowany. Po jakimś czasie przyjechała również ciocia Marzena, która jechała z Warszawy długo w dużym korku. Przywiozła królika z całym wyposażeniem i wyżywieniem póki nie przyleci Marika z Włoch wraz z Maćkiem. Ciocia wjeżdża jutro z samego rana do Ustki i zostaje tam do następnej soboty. Zadzwoniłem dziś do cioci Ninki i przełożyłem na niedzielą swoją wizytę, ponieważ jutro wybieram się do kina z ciocią Jolą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz