wtorek, 7 września 2010
Skórzane buty
Dziś pojechałem jeszcze raz do Wola Park gdzie miałem zarezerwowane buty. Wcześniej jednak zajechałem do uczelni do dziekanatu zdać indeks ponieważ tata nie dawał już mi spokoju. Buty, o których mowa po przymierzeniu oczywiście były w sam raz więc już bez żadnego wahania poprosiłem o zapakowanie i policzenie na kasie wybiło 319 zł, ale za to skórzane i firmowe, a przede wszystkim takiego samego koloru oba buty. Nie będę o nich myśleć ciągle jak wyglądają, czy dobrze zrobiłem, czy bardzo się rzuca w oczy. Zwrotów natomiast nie ma. Jedynie zamiana w jakimkolwiek sklepie tej sieci w ciągu 14 dni z paragonem tyle, że ja bym nie miał na co zamienić w tym sklepie na coś innego, więc ta opcja nie wchodziła w grę. Z ulewnej Warszawy, gdzie nastrój panował przygnębiający ja paradowałem pod parasolem tryskając uśmiechem nawet siedząc w pociągu. Przed odjazdem kupiłem jeszcze słuchawki do mojej Nokii. Świra już można dostać chodzić i nie słuchać muzyki czy to w pociągu czy autobusie czy spacerując gdziekolwiek. Ta przyjemność kosztowała mnie 50 zł. Wracałem pociągiem 17:10 z Warszawy. Około 17:43 byłem w Klembowie natomiast na 18:00 byłem umówiony z ciocią Niną. Po drodze jeszcze zadzwoniła ciocia zapraszając i mówiąc, że już jest w domu. Ja poinformowałem natomiast, że się parę minut spóźnię. Do domu wpadłem tylko zostawić torbę, buty i wysikać się i dalej poleciałem do cioci. Oczywiście w trafiłem na obiad zupę oraz łososia z ryżem i warzywami. Porozmawialiśmy trochę z godzinę może 1,5 h i ciocia z wujkiem jechali do Zbyszka po mleko by komuś je zawieść. Przy wyjściu jeszcze do stałem kopertę, której za chiny nie potrafiłem się wyprzeć oraz czekoladę. Ta koperta to prezent od wujka tylko tak właściwie nie wiem dokładnie za co. Po przyjściu do do mu okazało się iż w kopercie znajduje się też suma z dwóch banknotów tylko tym razem były to pięćdziesiątki, ale nie waluta też inna - Euro.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz