piątek, 3 września 2010

Imieniny

Dziś wstałem o 9:00 i zrobiłem to o co mama mnie poprosiła, czyli namoczyłem kuchenkę i pozmywałem tyle ile zdążyłem. O 10:31 miałem pociąg do Wołomina. Dziś byłem umówiony na 11:20 na pole widzenia oraz o 12:00 na USG oka, a następnie z wynikami do przychodni do doktorki. Jak zszedłem i spytałem się o numerek i ile jeszcze osób przede mną okazało się że na wchodziło mnóstwo osób niby się tylko "spytać" i pozostali w środku obecnie wchodził 13 numerek ja miałem 24 na przychodziło jeszcze wcześniejszych przez co się kolejka tylko wydłużała. Po półtorej godzinnej w końcu nadeszła moja pora i co się okazało, że nie ma mojej karty więc z powrotem z gabinetu szorować do rejestracji dowiedzieć się - dlaczego? W rejestracji pani mówi że ja byłem do jakiejś innej doktor zapisany do gabinetu nr 6 a czekam do 8 więc tłumaczę, że jak zszedłem do przychodni to wszyscy czekali tylko do tego gabinetu a nie zaułwarzyłem, aby ktoś wychodził z 6. W drodze wyjątku jako ostatniego pani doktor z 8 mnie przyjęła w szpitalu zeszło mi się ok. 4 godzin ze wszystkim dostałem kolejne skierowanie na badania tyle, że do Warszawy przepisała witaminy i powiedziała, że za bardzo się rozglądałem ale to może być taka budowa oka, gałki ocznej jakoś tak. Po powrocie posprzątałem trochę w domu poodkurzałem, ponieważ dzisiaj mama wyprawiała swoje imieniny pierwszy jak zwykle był Stasiek przybył po 17:00 następnie babcia Jadzia o 18:00. Parę minut po nich przyjechała ciocia Marzena z babcią Wiesią a na drugi samochód Maciek z Mariką. Zaraz po nich kolejny dzwonek do drzwi i kolejni goście a mianowicie wujek Paweł, ciocia Halina i Kasia. Rodzinna atmosfera trwała do przeszło 23:00. Nie licząc Staśka to pierwsi gości wyszli parę minut po 23:00. Siedząc i pisząc ten post w pewnym momencie poczułem jakbym odpłyną nie myślałem o niczym nie czułem nic no może lekkość i niebiańską przyjemność, oderwanie od rzeczywistości - takie jakby chwilowe zawieszenie - a może to napad epilepsji? Sam już nie wiem z jednej strony niesamowicie przyjemne uczucie, a z drugiej zagrożenie dla mojego zdrowia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz